Noc pod gwiazdami – pomysł na wyprawę mamy z córką pod namiot
Od dawna nosiłam się z zamiarem wyjazdu na wycieczkę tylko z moją córką Laurą. Chciałam spędzić z nią czas sam na sam, poczuć tę kobiecą energię i pokazać jej, że my kobiety potrafimy same wyruszyć w drogę, rozbić namiot i z ekscytacją, a nie lękiem, spędzić noc pod gwiazdami.
W głowie wielu z nas pewnie zazwyczaj pojawia się pytanie – dwie kobiety same pod namiotem? Czy to bezpieczne? Czy sobie poradzą? Postanowiłyśmy to sprawdzić. I powiem Wam, że nasza wyprawa była nie tylko fantastyczną przygodą, ale także dowodem na to, że stereotypy o kobietach zdanych na męskie wsparcie w outdoorze dawno powinny odejść do lamusa. Zachęcam Was do spróbowania tego na własnej skórze, na początek może to być kemping, gospodarstwo agroturystyczne lub okoliczny las.
My wybrałyśmy się do pięknej slow miejscówki w otoczeniu drzew, w okolicy Vejer de la Frontera, w Andaluzji obecnie mieszkamy w okolicy). To co na pewno jest ogromnym plusem, to poczucie bezpieczeństwa. Wiedziałyśmy, że nocują tu także inne osoby, znaliśmy gospodarza, na miejscu była klimatyczna łazienka w lesie, sala do jogi a nawet kuchnia, gdzie można przyszykować sobie posiłki. Zapraszamy do przeczytania i obejrzenia relacji z naszej przygody!


Dlaczego wybrałyśmy pobyt w naturze?

Zanim jednak pokażę Wam nasze miejsce, pozwólcie, że wspomnę, dlaczego wybrałyśmy pobyt właśnie na łonie natury. Przede wszystkim, zarówno ja, jak i Laura jesteśmy osobami wysoko wrażliwymi. To znaczy, że intensywniej czujemy, głębiej chłoniemy, szybciej się przebodźcowujemy i rozpraszamy.
Natura jest dla nas jak lekarstwo, jak powietrze niezbędne do oddychania. To tutaj się wyciszamy, czerpiemy dobrą energię i po prostu najlepiej się czujemy – w otoczeniu zieleni, ciszy, śpiewu ptaków, z dala od masowych atrakcji. Ja osobiście nie przepadam za tandetnymi i hałaśliwymi rozrywkami dla dzieci, uważam, że mimo pozornej zabawy, więcej szkodzą niż dają.
Aby stworzyć magiczny świat dla dziecka, nie potrzebujemy wesołego miasteczka ani plastikowych zabawek ze straganu. Wystarczy, że zbudujemy z dzieckiem wspólną bazę i nadamy jej wyjątkowy klimat. Dlatego do namiotu zabrałyśmy ulubione kocyki, poduszki, lampki, książki i planszówki, a wysokiej jakości sprzęt kempingowy od naszego Partnera, marki Coleman, zapewnił nam komfortowy pobyt.
Natura ma również zbawienny wpływ na rozwój dzieci. Na co dzień każdy z nas zmaga się z natłokiem bodźców, informacji i technologii. Dlatego tym bardziej wspólna wyprawa powinna być jak najbardziej analogowa, aby zachować uważność i po prostu odpocząć. Ponadto natura sprzyja aktywności fizycznej, wzmacnia zdrowie, a dzieci spędzające czas na świeżym powietrzu są bardziej odporne na stres, mają lepszą koncentrację i są po prostu szczęśliwsze.
Dla mnie istotny jest także fakt, że przebywanie w naturze, rozsądne korzystanie z zasobów naszej planety, zwłaszcza pod namiotem, gdzie ich ilość jest ograniczona, uczy odpowiedzialności i szacunku do środowiska.


Namiot, Gwiazdy i My Dwie: Czemu nasze kempingowe eskapady to coś więcej niż zwykłe wakacje?
Na hasło “wakacje” wielu z nas widzi wyjazd do komfortowego hotelu i leżak pod palmą. Dzieci mają mieć zajęcie dla siebie a my rodzice mamy odpocząć. My jako rodzinka Slowspotter, lubimy nieco inny vibe, coś co sprawia, że nasze serce bije mocniej, a wspomnienia zostają na dłużej niż opalenizna. Tym właśnie są podróże kamperem lub właśnie taka wyprawa pod namiot tylko mama i córka. To jest coś bardziej wartościowego, co buduje nas jako rodzina i tworzy mocniejsze więzi.
Może brzmi to trochę górnolotnie, ale pomyślcie o tym. Wrzucamy w kąt telefony (no dobra, czasem do zdjęć wyciągamy!), zamieniamy zwykłe łóżka na wygodne materace jak z chmur, a zamiast telewizora mamy milion gwiazd nad głową. I co się wtedy dzieje? Magia!
Nagle okazuje się, że rozmawiamy o rzeczach, na które w codziennej rutynie zwyczajnie brakuje czasu. O jej szkolnych koleżankach, o marzeniach (tych małych i tych wielkich), o tym, co fajnego byśmy jeszcze mogli zrobić razem. Bez rozpraszaczy, bez “zaraz, tylko odpiszę na wiadomość”. Jest tylko ona, ja i szum drzew albo śpiew ptaków o poranku, który potrafi być zaskakująco głośny.


Uczymy się od siebie nawzajem w zupełnie inny sposób. Rozbijamy razem namiot, uczę Laurę jak kroić arbuza, robimy wspólnie jogę, poznajemy naturę wąchając wspólnie kwiatki. Do tego wieczorne opowieści przy blasku latarki mają w sobie coś niesamowitego.
Te wspólne wyzwania – czy to walka z upartym śledziem namiotowym, czy próba ugotowania czegoś sensownego na małym palniku – zbliżają nas bardziej niż byłoby to w przypadku hotelowej wygody. Bo tutaj musimy na siebie polegać, musimy współpracować. A satysfakcja, kiedy w końcu uda się osiągnąć jakiś “kempingowy sukces”, jest podwójna.
Spanie pod namiotem z moją córką to nie jest tylko tania alternatywa dla hotelu. To inwestycja w naszą relację. To budowanie wspomnień, do których będziemy wracać latami. To czas, kiedy mama staje się jej towarzyszką przygód, a Laura moim małym, dzielnym odkrywcą świata. I za to właśnie cenię najbardziej ten nasz “dziki” pomysł na wypad pod namiot. A no i te nieziemskie widoki gwiazd gratis!


Dziewczynki Mogą Wszystko! Siła Przykładu w Dzikiej Przyrodzie.


Jak zapytałam Laurę czy wybierzemy się same na jednodniową wyprawę pod namiot, to muszę przyznać, że zapytała mnie czy damy radę bez taty? Faktycznie, to on zawsze jest odpowiedzialny za rozkładanie namiotu, czy większość czynności związaną z organizacją kampera w podróży . Tym bardziej utwierdziło mnie to w przekonaniu, że musimy razem z Laurą ruszyć z na taką wprawę.
Poza oczywistymi benefitami budowania relacji i tworzenia wspomnień, wyprawy pod namiot, zwłaszcza te w duecie mama-córka, ma to ogromne znaczenie rozwojowe dla dziewczynek. Badania, takie jak te prowadzone przez Girl Scout Research Institute, konsekwentnie wykazują, że angażowanie dziewczynek w aktywności na świeżym powietrzu wzmacnia ich pewność siebie, zdolności przywódcze oraz umiejętności rozwiązywania problemów. Kiedy mama, jako wzór do naśladowania, rozkłada namiot, rozpala ognisko czy planuje trasę wędrówki, przekazuje córce bezcenny komunikat: “Dziewczynki też potrafią!”. To bezpośrednie obalanie stereotypów, które często nieświadomie wchłaniamy. Psychologowie rozwojowi podkreślają, że obserwacja rodzica w “niekonwencjonalnej” roli (poza domem, w sytuacji wymagającej zaradności) buduje u dziecka poczucie sprawczości i autonomii. Taka wyprawa to nie tylko urlop, to lekcja, że płeć nie definiuje naszych możliwości w świecie, a zaradność i odwaga są cechami, które każda dziewczynka może w sobie rozwijać.
Jak zorganizować magiczną noc pod gwiazdami?


Spanie pod namiotem to przepis na niezapomniane chwile ale warto się do tego w odpowiedni sposób przygotować.
My zaczynamy od wyboru idealnego miejsca – z jednej strony klimatycznego ale też bezpiecznego, z dala od miejskiego zgiełku, w sercu dzikie natury, z widokiem na niebo i gwiazdy.
Na początek dobrą opcją może być kameralny kemping lub slow miejscówka, gdzie również stworzone jest miejsce na kampery i namioty. Jak my znajdujemy takie miejsca? Mamy kilka aplikacji, które ułatwiają nam planowanie, np. Camperguru, AlohaCamp, Park4Night. Tam znajdziecie super miejscówki, które nie tylko położone są w otoczeniu przyrody ale również są klimatyczne (przy okazji z kodem: Slowspotter otrzymacie tam zniżkę). Nierzadko w tych miejscach wszystko wykonane jest z drewna, między drzewami rozwieszone są hamaki, do dyspozycji gości jest letnia kuchnia a nawet sala do jogi. My wybraliśmy się w Andaluzji do miejsca Entreraices – cudowne miejsce położone niedaleko Vejer de la Frontera.
Druga ważna kwestia to sprawdzenie prognozy pogody. Choć mały deszcz nie zaszkodzi, w szczególności jak wybierzecie namioty Coleman, gdyż wykonane są z materiału chroniącego przed wilgocią i opadami, to jednak obfite opady kilka dni powinny skłonić Was do zmiany daty podróży. W końcu chcemy spędzać czas na świeżym powietrzu i korzystać z uroków otaczającej natury.


Pamiętam z dzieciństwa, że jedynie co mi przeszkadzało w spaniu pod namiotem, to niewygodne karimaty. Teraz możecie znaleźć na rynku super komfortowy sprzęt kempingowy. My akurat polecamy markę Coleman, która zachwyciła nas swoją jakością. Możecie u nich znaleźć namioty dopasowane do potrzeb Waszej rodziny (ale także stylu podróży), ciepłe śpiwory, wygodny materace, lodówkę, stoliki, lampki – wszystko co potrzebne jest do kempingowania. My wybraliśmy dla siebie raczej mniejszy namiot Darwin 4+, który łatwo i szybko się rozstawia, nie zajmuje wiele miejsca w samochodzie a przy tym posiada wszystkie udogodnienia i zapewnia poczucie bezpieczeństwa (jest wodoodporny i ognioodporny). Korzystamy z niego nawet jak jeździmy kamperem, gdyż nasze dzieci uwielbiają się w nim bawić.
O czym jeszcze warto pamiętać? Nie zapomnij o latarce, powerbanku i repelencie na komary. Przygotuj termos z ciepłym napojem i przekąski. A przede wszystkim – zabierz ze sobą dobry humor i otwórz się na magię chwili. Prosta kolacja pod gwiazdami, opowieści przy świetle księżyca i wspólne wypatrywanie konstelacji stworzą wspomnienia na lata. A gwarantujemy, że poczujecie ten niepowtarzalny klimat!





Jak znacie Slowspotter to pewnie wiecie, że mamy swoją autorską kolekcję produktów podróżniczych. Chcieliśmy Wam polecić nasze kubeczki emaliowane, wyprodukowane w całości w Polsce. Więcej wzorów możecie obejrzć w naszym sklepie tutaj
Artykuł powstał we współpracy z marką Coleman.
Spodobał Ci się artykuł?